31.07.2011, 01:24
Dziś Jambore pytał o tą piosenkę więc popróbowałam tłumaczenia i ja. Tekst dość prosty ale to nie znaczy że jednoznaczny - wątpliwości co do interpretacji już się pojawiły.....
oto moja:
ta piosenka to jakby pre- Romeo and Juliet. Bohaterem - podmiotem - jest facet wygłaszający monolog do dziewczyny - jest zły czy rozżalony, może nawet trochę jej grozi, może szantażuje.........czuje się bezsilny
Pyta na początku - czy ty wiesz dokąd idziesz, czy sądzisz, że wiesz dokąd? Takie "czy na pewno wiesz co robisz?". .....na dworze jest ciemno.
Potem pewnie podnosi głos albo się skarży pytając - czy nie dbasz o moją dumę? (Zapewne o tą dumę "posiadacza kobiety"......).Na końcu zwrotki sam sobie odpowiada - myślę że nie wiesz gdzie idziesz bo nie masz dokąd iść
dalej chyba mówi o tym, że zrozumie wszystkie "zmiany" (bo kobieta zmienną jest) -jakieś "tak albo jednak nie" albo skoki w bok - dopóki ona nie dotrze do drzwi - czyli jeśli zostaniesz, to ci wszystko wybaczę. Potem zmienia ton znów na oskarżycielski..
Mówi, że wie po co przyszła i ma po uszy wygłupów czy robienia go w konia i że ona doskonale wie, że on chce aby czuła się wolna - ale zastanów się co robisz kobieto bo lepiej by było dla ciebie byś poszła (została) ze mną............
"Mówisz, że to bez konkretnego powodu (to jej zamierzone odejście zapewne) - a jednocześnie ciągle szukasz pretekstów aby mi nie ufać, aby we mnie wątpić"
Na końcu jej oświadcza - nie będzie Cię ze mną, odchodzisz bo tak postanowiłaś, to twój zamiar, twoja decyzja.............
Tak jakby chciał powiedzieć - nie przerzucaj na mnie odpowiedzialności
......
Tak to sobie wyobrażam - ona stoi w przedpokoju, macha torebką, nie patrzy mu w oczy a on nie wie co zrobić, jakich argumentów użyć.Chce żeby została ale jest zraniony, nie umie tego ukryć, wie o niej już za dużo....A ona ma dość tego gadania, gdzieś czeka na nią wesołe towarzystwo, nowy chłopak...myślami jest daleko, już zbiega po schodach
....ale on wciąż mówi i próbuje tym gadaniem zatrzymać ją przy sobie
Nie ma szans.
oto moja:
ta piosenka to jakby pre- Romeo and Juliet. Bohaterem - podmiotem - jest facet wygłaszający monolog do dziewczyny - jest zły czy rozżalony, może nawet trochę jej grozi, może szantażuje.........czuje się bezsilny
Pyta na początku - czy ty wiesz dokąd idziesz, czy sądzisz, że wiesz dokąd? Takie "czy na pewno wiesz co robisz?". .....na dworze jest ciemno.
Potem pewnie podnosi głos albo się skarży pytając - czy nie dbasz o moją dumę? (Zapewne o tą dumę "posiadacza kobiety"......).Na końcu zwrotki sam sobie odpowiada - myślę że nie wiesz gdzie idziesz bo nie masz dokąd iść
dalej chyba mówi o tym, że zrozumie wszystkie "zmiany" (bo kobieta zmienną jest) -jakieś "tak albo jednak nie" albo skoki w bok - dopóki ona nie dotrze do drzwi - czyli jeśli zostaniesz, to ci wszystko wybaczę. Potem zmienia ton znów na oskarżycielski..
Mówi, że wie po co przyszła i ma po uszy wygłupów czy robienia go w konia i że ona doskonale wie, że on chce aby czuła się wolna - ale zastanów się co robisz kobieto bo lepiej by było dla ciebie byś poszła (została) ze mną............
"Mówisz, że to bez konkretnego powodu (to jej zamierzone odejście zapewne) - a jednocześnie ciągle szukasz pretekstów aby mi nie ufać, aby we mnie wątpić"
Na końcu jej oświadcza - nie będzie Cię ze mną, odchodzisz bo tak postanowiłaś, to twój zamiar, twoja decyzja.............
Tak jakby chciał powiedzieć - nie przerzucaj na mnie odpowiedzialności
......
Tak to sobie wyobrażam - ona stoi w przedpokoju, macha torebką, nie patrzy mu w oczy a on nie wie co zrobić, jakich argumentów użyć.Chce żeby została ale jest zraniony, nie umie tego ukryć, wie o niej już za dużo....A ona ma dość tego gadania, gdzieś czeka na nią wesołe towarzystwo, nowy chłopak...myślami jest daleko, już zbiega po schodach
....ale on wciąż mówi i próbuje tym gadaniem zatrzymać ją przy sobie
Nie ma szans.
always look at the bright side of life...

